sobota, 17 listopada 2012

...ból rozdziera Twoje wnętrze...




Najbardziej boli nas kiedy rani nas ktoś kto jest nam potrzebny, kogo kochamy. Nie mówię tu o potrzebach fizycznych, czy materialnych (choć i tak owe są czasem potrzebne) mówię o zrozumieniu, zwykłej rozmowie , o słowach zbyt wielu - które nie powinny wydobyć się z ust ludzi, którzy powinni być autorytetem. Wytykają nasze błędy, sami doskonałością nie grzeszący, do łez doprowadzający, głupie "dogryzki", docinki. Zły czy dobry humor -trzeba się wyżyć , a dlaczego by nie na najbliższych? aa przecież to szybkie, łatwe dostępne... zbyt wielu młodych ludzi jest oskarżanych za alkoholików, narkomanów, chorych psychicznie. Tworzących świat psychopatycznej hołoty, wulgarnych , pełnych przemocy! Przecież do cholery to tylko ludzie!! mają serce, może rozdarte, może zranione, może zdarte. Zamknięć , stłamszeni pogrążeni w smutku własnych problemów... jak ma się taki młody człowiek uśmiechać, mówić dzień dobry i stawać światu czoło nie doświadczające zwykłeś ludzkiej pomocy, miłości ,  od własnych rodzicieli ?! jak ma ustępować z uśmiechem starszej osobie w tramwaju, jak jego oczy pełne łez, ich dusza pełna bólu, rozrywa ich ciał strach, głowę ból -istnienia , stworzenia, pełno pytań żadnych odpowiedzi. Gwar we własnym wnętrzu dobijające powiększające i spiętrzające się ilości nauki wrzasków wymagań nagan... nie wiadomo w  co "włożyć ręce" kiedy chce się spać i płakać... Czasem ucieczka nie jest rozwiązaniem ,a le do cholery jak walczyć z kimś kto ma więcej siły, jeszcze jesteśmy skazani na mieszkanie z nim w jednym domu, kiedy Ty się uczysz on robi piekło obok w pokoju. Przecież ktoś taki nie pójdzie do psychologa szkolnego... (haha) dlaczego? no proszę Cię!!!  On sam przed sobą się nie przyznaje do problemu, wstydzi się tego co coraz bardziej go zamyka izoluje i dołuje.. jest w coraz gorszym stanie psychicznym i emocjonalnym nie widać tego po każdym człowieku przecież nie pokazują tego, przyklejają na usta uśmiech sztuczny aby nie pokazać ze coś czasem dzieje się źle bojąc się pytań, niezręcznych sytuacji uciekają od realności od życia. Czas biegnie za szybko, za dużo do zrobienia, za dużo planów, za dużo wszystkiego. Rodzice czy bliscy poświęcają się pracy... skracają role wychowawczą do kar zakazów i zapytania przy niedzielnym obiedzie : co tam w szkole skarbie? ...Nie wiem co lepsze czy brak zainteresowania i pochłonięci pracą rodzice, czy ich brak czy rodzice z nałogiem czy problemem... sądzę ,że nie mnie oceniać tych ludzi, że bycie rodzicem nie jest ani łatwe ani przyjemne momentami, ale do cholery dzieci same się nie zrobiły!! nie kupuje się ich przez allegro i jeżeli już są na świecie to do cholery weźcie się za siebie!! i pokażcie że jesteście ich przyjaciółmi i wsparciem! A Wy dzieci, które musicie to znosić stłamszone, skrzywdzone, zapłakane , zmienione, posiadające myśli samobójcze : Bądźcie silni! dzielni mocni w wierze ze to się zmieni, w modlitwie trwaniu czuwaniu i zaufaniu :) może nie jesteś wierzącą osobą nic nie szkodzi ufaj, że oni kiedyś zmądrzeją , nie nienawidź , to Twoi rodzice jakkolwiek głupio i źle by nie robili odpowiadaj na krzywdę miłością a mam nadzieje, że kiedyś stanie się przeszłością :**



 ~~Bella~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz