Czy można jeszcze być człowiekiem w tych czasach?
Co to znaczy być człowiekiem, tak na prawdę, nie błahostko-wo czy pobieżnie?
Czy gonitwa za głucho wołającymi aspiracjami, chwilowymi radościami spełnieniem człowieczych, ludzkich i fizycznych zachcianek, zobojetnienia na drugiego człowieka, zaspokajaniem tylko swojej własnej osoby, swoich potrzeb fizycznych psychicznych i ciągłe niezadowolenie ze świata- niestety tak często gęsto ukazuje się obraz dzisiejszego człowieka...
... dlaczego? czy bycie "człowiekiem", nie jest jak obowiązek każdego czlowieka chodzacego po tej ziemii, tego ktory pragnie otrzymywać te wszystkie dobra od drugiego człowieka sam nie dając z siebie nic?
więc, jak to ma działać? :)
Czy bycie prawdziwym człowiekiem jest łatwe?
Nie jest:) wręcz przeciwnie, ale myślę, że to może dać człowiekowi prawdziwe szczęście i spełnienie. Nie mówię tutaj tylko o raju poza ziemskim. Mówię tutaj o zwyczajnych zdrowych relacjach człowiek -człowiek. O wrażliwości na cierpienie i potrzeby drugiego człowieka, na prostą a jednak tak skomplikowaną funkcję jaką jest słuchanie, człowiek powinien czasem się wyciszyć i otworzyć na problemy innych. Może dzięki temu uszczęśliwi kogoś, w swoim gronie i nauczy się, że nie jest on pępkiem świata sam z problemami na tym świecie.
Może przestanie narzekać, kłócić się, wyzywać, a posłucha, odpowie na pytania, a może usiądzie i posiedzi przy kimś w ciszy, chwyci za dłoń, zetrze łzę leciutko i cichutko spływającą po czyimś policzku, przytuli i powie: będzie dobrze!
Te zdawać by się mogło błahostko-we, niepotrzebne rzeczy składają się na zaspokajanie naszym potrzeb interpersonalno psychicznych- każdy czasem tego potrzebuje :)
Szczególnie jeśli człowiek chce być pedagogiem, lekarzem, pielęgniarką, kucharzem, księdzem czy opiekunką, ważne żeby najpierw być człowiekiem :)
Szkoda że popędy seksualne, fizyczne a w szczególności materialne są nad moralnymi czy zwykłą chęcią bycia dobrym i szczęśliwym człowiekiem.
Dużo egoizmu kryje się w dzisiejszych ludziach, smutku żalu i osamotnienia, a przecież zmian tego co ich otacza, ich życia mogą dokonać tylko i wyłącznie oni sami.
Życie jest coraz cięższe, droższe, okrutniejsze... ile walk, gwałtów, mordów, chorób, łez czy smutku spotyka nas każdego dnia. Jednak człowiek powinien znaleźć, małą jednostkę własnego szczęścia. W słońcu które rano świeci, w tym, że ma rodziców, dom dwie ręce dwie nogi, przyjaciół talenty, a może kiedyś sam stanie się człowiekiem tak naprawdę . To ta pomoc innym także stanie się cegiełką szczęścia i zacznie stawiać fundamenty , zacznie stawiać ściany na których oprze swoje życie, szczęście i drogę i schronienie :)
Może dzięki temu kiedy sam będziesz potrzebował pomocy, ktoś komu kiedyś podałeś rękę , pomoże Ci, tak po prostu bez zbędnych słów i ceregieli .
Chcemy żyć jak najlepiej, jak najpiękniej jak najbardziej idealnie, ale dążąc do tego celu zatracamy prawdziwe życie, udając że problemów nie ma- nie spowoduję się tym że one znikną. |Na siłę szukając nie znajdziemy, wystarczy zgasić czasem komputer i wyjśc na chodnik, zobaczyć to co dzieje się po za naszą strefą życia, zobaczyć, że są ludzie którzy mają gorzje, o dziwo! Ci co mają najgorzej, Ci co mają najmniej opanowali do perfekcji uśmiech, dobre słowo i radość tą prawdziwą z serca:) Bo warto nauczyć się cieszyć z tego co się ma:)
~Bella~







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz